wersja polska | english version   

BERGSON WINTER CHALLENGE 2008

…400 kilometrów… pięć dni… non-stop… dzień i noc…

ARWS

 

 


Gary Vallance, sleepmonsters.com, England

…Bergson Winter Challenge to jedyne zimowe zawody w kalendarzu AR World Series…
…4 strefy zmian, odwiedzane 9 razy… 11 etapów… 12 zadań specjalnych… eksploracja zamku… wspinaczka i trawers… zjazd i wychodzenie po linie…
…organizatorzy dzięki swoim niezwykłym staraniom zagwarantowali tak zaciętą rywalizację…

 

 

-----     -----     -----

 

 

Michał Kiełbasiński, Pattex Deuter Adventura, Poland

…nie możesz sobie pozwolić na jedną małą rzecz – nie pozwól się złamać!…

…rowery mozolnie poruszały się po skutych lodem i przysypanych białym puchem drogach. O zrobieniu choćby kroku w terenie, bez założonych na nogi rakiet śnieżnych, nie było mowy. Chyba, że chciałeś człowieku, przy tym pierwszym kroku zapaść się, jak kamfora, pod ziemię. Właściwie, to pod śnieg tworzący złudne wrażenie solidnej, stałej powierzchni, pod którą czaiła się ziejąca chłodem i pustką zdradziecka otchłań. Do tego siekący policzki, siarczysty mróz, który niczym szybkoschnący klej zlepiał skrzydełka nozdrzy, przy każdej próbie wciągnięcia kryształowo lodowatego powietrza…

…deszczu nie ma… nie ma prawa być… na tej chorej grani, przy minus kilkunastu stopniach i wietrze dochodzącym w porywach do stu kilometrów na godzinę – nie ma prawa!… krople wody zamieniły się w lodowe igły…

…każde z nas próbuje niezdarnie chronić twarz…. brakuje do tego trzeciej ręki… pozostałe dwie, z całych sił, niemal histerycznie, ściskają kije trekkingowe, którymi podpieramy się przy każdym mozolnym kroku… inaczej z tej cholernej grani, na której spędzimy kilka ładnych godzin, po prostu nas zdmuchnie… krok, drugi krok, trzeci krok… kolejne pół metra trasy za nami…

 

…po tych setkach przemierzonych kilometrów, po przeprawie przez ośnieżone górskie przełęcze i niezmierzone podmokłe doliny, to nie mięśnie idą… to w głowie rozgrywa się walka… to w głowie się wygrywa, albo przegrywa…

…spaliśmy cztery i pół godziny… przebiegliśmy 130 km… przejechaliśmy na rowerach 250 km… na nartach biegowych zrobiliśmy 70km… odnaleźliśmy 50 punktów kontrolnych… zaliczyliśmy 12 zadań alpinistycznych… w tym samym czasie prawie dwukrotnie wspięliśmy się na Mount Everest…

…cały czas byliśmy twardzi, pancerni, niezniszczalni… ale nie to się tak naprawdę liczy, nie o to w tym wszystkim chodzi… ważne są pochwycone przez pamięć, jak motyl w sieć, ulotne chwile, zamglone obrazy minionych zdarzeń, subtelne zapachy drzew i pól… fale euforii mieszające się z przybojami rozpaczy i zwątpienia… doznania, które rozpłyną się w czasie, niczym kapiące na deszczu łzy…

 

 

-----     -----     -----

 

 

David Stiles, Team North America, USA/Canada

…jedząc głód…
…trochę wspinania się… co oznacza - zawsze pod górę, aż do łez…
…zajmowało wieki, aby tam się dostać… byliśmy tak mocno zmęczeni, że nawet proste działanie było niezwykle ciężkie i pochłaniało wiele czasu…
…to były najdłuższe 3 km w moim życiu…

 

...Nie mogłem powstrzymać uczucia smutku gdy zdałem sobie sprawę że nasze zawody dobiegły już niemal końca. Jedną z najwspanialszych części zawodów jest życie chwilą, nie myślenie o zewnętrznym świecie. Mimo tego, że byliśmy zmęczeni, styrani, wycieńczeni, byliśmy w rytmie, transie, który mógł trwać w nieskończoność. Dzieliliśmy tak wiele zmęczenia, zabawnych, złych, pięknych i interesujących chwil przez ostatnie 5 dni, że nie chciałem by to się kończyło. To właśnie jest piękno adventure racing. Nie finał a podróż.

 

 

-----     -----     -----

 

 

Grzegorz Łuczko, raidteam.pl II, Poland

…rajdy przygodowe mają to do siebie, że wielu rzeczy nie da się przewidzieć… dlatego czasem nie warto zbytnio kalkulować a po prostu pójść na żywioł…
…zaciekle penetrujemy okoliczne górki w poszukiwaniu punktów kontrolnych… chyba tylko ułańska fantazja spowodowała, że wybraliśmy wariant, na którym co rusz przychodziło nam walczyć ze stromizną… kilka minut po starcie wystarczyło żebyśmy tonęli w oparach potu…

 

…piszę te słowa i cały czas mam w pamięci tamtą chwilę, w której podjęliśmy decyzje o rezygnacji… gdybym mógł cofnąć się w czasie na pewno bym walczył do końca… rajdy przygodowe to taki piękny sport, w którym przede wszystkim liczy się pokonywanie własnych słabości… czasem przełamanie kryzysu jest więcej warte niż pierwsze miejsce na mecie… będę o tym pamiętał stając na starcie kolejnych zawodów…

 

 

-----     -----     -----

 

 

Janis Blanks, Team Elita, Estonia

…trudny i zbity śnieg pod nami… porywisty przedni wiatr uderza śniegiem prosto w twarz …w pół śpiący, z zamkniętymi oczami, spoglądamy tylko co dziesięć kroków… witani przez silny wiatr…

 

 

-----     -----     -----

 

 

Dariusz Urbanowicz, Adventura Poland

…zerkam na schemat trasy… kolejny etap rowerowy… nie chciałbym nikomu dnia popsuć, ale liczy on 105 km… minimum…

 

 

-----     -----     -----

 

 

Milanda Cincerova, Team Quatro, Czech Republic

…silny wiatr wieje z góry około 80 km/h, czasem nawet 100 km/h… jest mgliście, niedobra widoczność… walczymy z naszymi nartami, wzgórzem, drzewami pod górę i z góry…
…przez chwilę zastanawiamy się… każdy obmyśla część rozwiązania i po chwili biegniemy jak profesjonaliści… prawdziwa zespołowa współpraca…
…na szczęście żadna drużyna nas nie doszła i po 107. godzinach i 15. minutach, ze łzami w oczach, dotarliśmy do mety!

 

 

-----     -----     -----

 

 

Andrzej Brandt, ZHP Nonstop Adventure II, Poland

Bergson Winter Challenge… minus trzydzieści stopni, zamarznięte bukłaki, śnieg po pas… to było moje marzenie od dwóch lat… elitarne zawody… są jedną z najcięższych prób wytrzymałości, rozgrywaną w skrajnie trudnych warunkach…

 

…podjeżdżamy… wspinamy się na 1060m… zimno, opad śniegu i lód na drodze nie wróżą dobrze… kilkaset metrów przeciskania się lasem po śniegu… wariant nie jest oczywisty… niejednokrotnie gubimy się w plątaninie dróg mijanych po drodze miejscowości…

…wpadam w sidła snu, sleep monster dopada mnie ewidentnie… koszmar… zasypiam za kierownicą, by obudzić się nagle tuż obok przydrożnego rowu… poruszam się w jakimś niedoczasie, poza grawitacją… mętnieję… tracę kontakt ze światem zewnętrznym… sen jest przecież taki przyjemny…

…koszmarne halucynacje i zwidy… areną zmagań od pewnego czasu nie są już przecudne góry, lecz kilkaset centymetrów sześciennych puszki mózgowej zamkniętych pod czaszką… koszmarne zmagania psychiki z wyplutym do cna organizmem…

 

…w atmosferze sukcesu gratulujemy sobie nawzajem… trasa była naprawdę trudna… choć można by przywołać wiele liczb, statystyk i analiz, to gdzieś to chyba przestaje być ważne w konfrontacji z istotą tych zawodów – rywalizacją… taką wielopłaszczyznową… z kolejnym pagórem na trasie, z rowerem, ze zgubionym szlakiem, ze śniegiem, z organizmem, z psychiką czy w końcu z innymi zespołami… walczyło się w niektórych miejscach o każdy metr do przodu, pod górę, z rowerem na plecach…


SPRAWDŹ POGODĘ

pogoda_logo

 

sponsorglowny
 
Bergson
 
 
 sponsorzy
 
Studio 55
 
Pro Trek Casio Sport
 
zjednoczenie_sponsorzy2.gif
 
 
 
 
patronimedialn
 
Wirtualna Polska
 
tvp_krakow.jpg
 
radio_bis.jpg
 
gentleman.gif
 
NPM
 
Poznaj Świat
 
extremium.gif
 
globtroter.gif
 
Extreme
 
polska zbrojna
 
 sudety.gif
 partnerzymedialni
 
sleepmonsters
 
sport24.gif
 
medialine.gif
 
egory.gif
 
all4men.gif
 
megland.gif
 
totalextreme.gif
 
fit_pl.gif
 
dlastudenta.gif
 
studentserwis.gif
 
furia.pl
 
IT_pl.gif
 
 mowie-po-polsku
 
turnia.pl
 
walbrzychinfo.gif
 
xrace.gif
 
na_tropie.gif
 
 innezawody
 
Bergson Winter Challenge
 
Mistrzostwa Polski w Adventure Racing
 
Mountain Marathon
 
Survival Trophy
 
Maratony Kajakowe
 


 
(c) 2008 SPORTEVENT system CMS: zjednoczenie.com